Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 stycznia 2010

Boskie dodatki

Ponosi mnie ostatnio fantazja: oglądam rzeczy, które chciałabym mieć. Jak to dobrze, że w internecie jest takie mnóstwo sfotografowanych ciuchów, butów i dodatków. Wyszukiwanie tego i komponowanie przypomina mi zabawę, w którą bawiłam się, jak byłam mała: wycinałam z papieru sylwetkę dziewczyny i rysowałam dla niej mnóstwo ubrań, które zakładałam na nią przez głowę, bądź przy pomocy zaginanych zakładek. Była to popularna zabawa w czasach gdy nie było Barbi. Każda koleżanka w klasie miała taką swoją "podopieczną" do ubrania i wymieniałyśmy się strojami. Moja lalka miała zawsze zabójczą ilość ciuchów i pamiętam, że koleżanki chętnie wchodziły ze mną w układ wymiany. Nie było wtedy blogów szafiarskich, ani w ogóle innych.....Brzmi to tak, jakby było przed Rewolucją Październikową, a to było wcale nie tak dawno...
Cóż, odeszłam od tematu, więc jak najszybciej wracam, żeby nie nudzić o dinozaurach. Te dodatki, które przedstawiam spodobały mi się głównie dlatego, że są kolorowe, niebanalne, w kwiatki, w ciapki, błyszczą, świecą i w ogóle są fajne.

accesories 5
Żakiet od Balmain'a wyszywany lusterkami i drogimi kamieniami a do tego naszyjnik z pereł z atłasową kokardą i torebka kopertówka wyszywana perłami; taki niebanelny zestaw, odpowiedni nawet na wizytę u królowej Elżbiety II.....
accesories 3
Torebka z niebieskiej skóry wysadzana perełkami i metalowymi koralikami, do tego pasek wysadzany niby turkusami z emaliowaną sprzączką i bransoleta z wielkim błyszczącym "diamentem".... (tak, to wcale nie jest pierścień)accesories 4
Torebka z dwukolorowej skóry z dwiema rączkami: jedna z żółtego plastiku; coś ma takiego w sobie, że jej pożądam; do tego bransoleta wysadzana różowymi perłami; mniam, mniam....

accesories
Buty w ocelota podobne do moich, które tu kiedyś prezentowałam, no i ten kardigan, tak pięknie udrapowany, że dech zapiera; do tego wspaniały pierścień z tysiąca i jednej nocy....


accesories 2
Buty Niny Ricci w kwiatki, no po prostu odpał, no i ten obcas w zebrę; potrafią się ludzie bawić...Do tego niebanalny asymetryczny pierścień z żółtego złota z bezczelnie różowym kamieniem i przepiękny żabot z różowych pereł...

No i to by było na tyle... Jak zwykle można sobie wybierać ulubione przedmioty....

Teściowa


czwartek, 14 stycznia 2010

Piękne uszy

Zachwyciły mnie kolczyki: lekkie, przewiewne, dowcipne i kolorowe. Wszystko, czego można żądać od ozdób wieszanych na uszach. Przyznam, że jestem wielką admiratorką kolczyków. Uważam, że warto przekłóć sobie uszy, aby cieszyć się tym tak niezwykle wyrazistym atrybutem ozdoby twarzy. Kolczyki wyrażają nastrój: jak jestem szczęśliwa lubię ubrać większe i bardziej kolorowe kolczyki, gdy mam "doła" zadowalam się małymi, niewidocznymi kuleczkami z białych kryształków. Nie, żebym miała coś przeciwko skromnym kolczykom, są przecież eleganckie i bardzo je lubię, ale ... to zdanie o nastroju, też jest prawdziwe. Tak więc pokazuję kolczyki, które bardzo chętnie miałabym, bo niestety nie są to moje ozdoby. Ale inspiracja i kierunek poszukiwań - jak najbardziej! Sądzę, że nie tak trudno było by je zrobić, potrzeba drucika i kolorowych szkiełek, jakieś piórko, perełka, kawałek emalii. No, drucik może być złoty, albo srebrny, a szkiełka mogą być ... ametystami (fioletowe), topazami(żółte), granatami (czerwone), nefrytami (zielono-niebieskie).... No cóż, rozmarzyłam się....earingsearings 2earings 3
earings 4
Jak zwykle kolczyki są do wyboru; ja wzięłabym wszystkie, tak że nie będę się wypowiadać. Czekam na oferty:-)
Teściowa

piątek, 8 stycznia 2010

Buty nie od parady...

...i nie od Prady, ale od innych fajnych firm. Jakoś tak mnie dzisiaj naszło, żeby popatrzeć w czym będziemy chodzić, jak miną śniegi; nie żebym poganiała, bo ta zima teraz jest piękna. Podobno będzie jeszcze długo, aż do kwietnia. Trafiłam na buty, w których można chodzić w okresie między zimą a wiosną, takie które po prostu chce się mieć. Strasznie podobają mi się te wszystkie botki zawiązywane na sznurowadła, zapinane na tysiąc paseczków i oczywiście na taaakich obcasach. Nie są one może wygodne do szybkiego wkładania i biegania, ale....nigdy nie lubiłam butów praktycznych. Mam niezłego bzika na punkcie butów odjazdowych, no i zamszowych oczywiście. Szczególne miejsce przyznaję botkom od Dolce&Gabany przyozdobionych siatką i koronką. Sprawia mi przyjemność samo patrzenie na nie, bo raczej się nie zanosi, żebym miała przyjemność je kiedykolwiek ubrać. No to popatrzcie:


boots



boots 2



boots 3

boots 4

boots 5
Ja wybieram: lakierowane zawiązywane na jasne sznurowadła na górnym zdjęcie, koronkowo-siatkowe D&G, niebieskie zamszowe i szare zamszowe krótkie. Reszta jest do wzięcia :-)

Teściowa

wtorek, 5 stycznia 2010

Karnawałowe wariactwa

Po wymyśleniu tego posta doszłam do wniosku, że jestem wybitną gawędziarą na tematy, które jakby w ogóle mnie nie dotyczą. Moje zabłyśnięcie w karnawale może zaistnieć tylko tu, na tym blogu i ewentualnie na kilku innych zaprzyjaźnionych: chętnie coś zobaczę, skomentuję, nawet wyszukam, sfotografuję i pokażę. I to wszystko. Na więcej nie mam ochoty. Pisanie o wystrzałowych ciuchach i komponowanie zestawów w zupełności mi wystarcza. Nie uważam tego za wadę albo jakąś biedę. Myślę, że to taki etap w moim życiu i że wszystko na przykład za rok albo za dziesięć lat może być odwrotnie: będę ubierała wariackie ciuchy i nie odezwę się ani słowa. I to dobre, i to dobre. Pokazuję więc dzisiaj to, co mnie zachwyciło w ciągu ostatnich kilku dni. To bardzo spontaniczny wybór......


batik


gwiazdy


och
odlot
cudo


super
Bez komentarza..... Chociaż.... ten ostatni militarny żakiecik z lureksu Marca Jacoba to chyba nie żadne wariactwo; po prostu to należy się każdemu; podobnie jak ten szyfonowy motyl, jako skromna bluzeczka na każdą okazję....

Teściowa

środa, 30 grudnia 2009

Rzeźby z materiału

Zafascynowała mnie materiałowa rozrzutność w trendzie, który nazwałam rzeźbiarskim, bo rzeczywiście to trochę tak, jakby formować sywetkę przy pomocy fałd i marszczeń. Jakież to malownicze i zupełnie nieekonomiczne. Jakby nie można było po prostu wyciąć wzór z materiału i zszyć. Uwielbiam niepraktyczne i nieekonomiczne rzeczy! Ileż inspiracji i interpretacji jest w nich zawarte. Przed karnawałem takie pomysły jak znalazł. Można pociąć na kawałki kilka zwyczajnych obnoszonych ubrań i udrapować z nich zupełnie coś nowego. Wbrew pozorom takie fałdki na biodrach wcale nie pogrubiają, a nawet pozwalają ukryć nadmierną, poświąteczną opiętość.
sculpture 7
Wełniana spódnica projektu Jin Ja Getheded /z lewej/ i aksamitna ze sznurem Chloe / z prawej/.
sculpture 4
Czterokolorowa przepiękna spódnica z jedwabnego szyfonu projektu Emanuela Ungaro i czarnaspódniczka z szyfonowych falbanek H&Msculpture 6
Dwie króciutkie drapowane spódniczki z cieniutkiego dżerseju: niebieska Vero Moda i różowa Kirna Zbete
sculpture 3
Asymetryczna tunika Very Wang / z lewej/, czarny jedwabny ciekawie drapowany top Preen i kremowa bluzka Arden B /z prawej/

sculpture 2

Fioletowa wspaniale asymetrycznie udrapowana sukienka Catherine Malandrilo, beżowa sukienka z udrapowanym dołem Fendi i grafitowa wystrzałowa miniówa Alexandra McQueena.

sculpture
Czarny drapowany pajacyk projektu Diane von Furstenberg, obok czarne super udrapowane spodnie Balmain i czarne gacie / u góry z prawej / zaprojektowane przez Alexandra McQueena

Jak to fajnie, że obecna moda jest tak bogata i urozmaicona pod względem i formy, i treści. Naprawdę cieszę się, że przez cały rok będę miała o czym pisać !

Teściowa

wtorek, 29 grudnia 2009

Suknie jak marzenie

To co tutaj pokazuję właściwie wyczerpuje moje wyobrażenie o haśle "suknia na bal". Te długie są jak z bajki o królewnie Śnieżce i są równie nierealne, jak czekanie na królewicza, który obudzi nas ze snu. Ale pomarzyć a tym bardziej popatrzeć można..........Podobno każda kobieta marzy aby choć raz ubrać coś takiego, jak na zdjęciu niżej. No cóż:-) ja też.....
big dresses super dresses
Na zdjęciach na dole to już bardziej realna liga, czyli małe czarne, małe nieczarne i małe kolorowe. W takich sukienkach czujemy się najlepiej, szczególnie wtedy, gdy zamierzamy tańczyć, co niby na balu jest oczywiste, ale nie zawsze. Długa suknia na tzw. normalnym balu jest często bardzo kłopotliwa, bo nijak w niej tańczyć w dyskotekowch rytmach, które królują na wszystkich parkietach. Uważam, że odpowiednią oprawą dla sukni na wielką skalę jest co najmniej bal w operze, lub bal debiutantów, lub inne wielkie hallo. Tak więc podziwiamy długie suknie, ale wolimy krótkie.
dance dressdance dresses
Szukając balowej kreacji bardzo miło jest zajrzeć do jakiejś starej szafy, albo do odpowiedniego sklepu z odziedżą vintage. To prawie zawsze pewniak, że możemy mieć suknię oryginalną, niepowtarzalną i przy tym nie zabójczo drogą. Na zdjęciach sukienki vintage z kolekcji Chanel, lub w stylu Chanel. Czarna z prawej strony to autentyk z roku 1926. No niestety jest z tego powodu odpowiednio wyceniona, ale popatrzeć i zainspirować się zawsze można. Czerwona króciutka sukienka z szyfonowych kwiatków jest dla mnie zjawiskowa: ileż możliwości stylizacyjnych i jaki efekt! To oczywiście autentyczny Chanel. vintage chanelvintage chanel 2
Rozmarzyłam się przy tych sukienkach:-) ale i tak wiem, że spędzę najbliższy bal (Sylwestra) tak, jak najbardziej lubię: z psem na kanapie przed telewizorem.

No i to by było na tyle.

Teściowa

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Świąteczne łupy

Chcę się pochwalić prezentami, którymi był łaskaw obdarować mnie Św.Mikołaj w tym roku, bo się bardzo z nich cieszę. U mnie pod choinką sypnęło ... torebkami i to jakimi! Najpierw odpakowałam pierwszą, w kolorze białej kawy, z pięknymi paseczkami i wizytówką. Marka nie byle jaka: Coccinelle, co jak powiedział mój starszy syn władający językiem francuskim, znaczy: biedronka. Śliczna ta moja biedroneczka i jeszcze na dodatek ma w środku portfelik w tym samym kolorze i tym samym wzornictwie / w liście do Mikołaja prosiłam tylko o nowy portfel, ale jakoś widocznie byłam bardzo grzeczna, że więcej dostałam /.
.

Potem rozpakowałam następną paczkę i znalazłam następną piękną torbę: jasno szarą z czarnymi uchwytami, mięciutką, lekką i bardzo pakowną. To prezent od mojej synowej, która odkryła i lansuje tę markę: polską produkcję torebek RARAMODO. Naprawdę jest co lansować: torebki są niezwykle oryginalne i świetnie wykonane. Gorąco polecam!

Na torebkowej fali postanowiłam jeszcze przywołać dwie inne, które kupiłam sama w kończącym się roku. Pierwsza to nieco mniejsza prostokątna torebka z mięciutkiej, rdzawej skóry. Jest przepięknie wykończona a obcowanie z nią sprawia najwyższą przyjemność. Takie sobie torebkowe dzieło sztuki, firmowane przez Max Marę. No same zobaczcie, czy przesadzam.



No i na koniec czarna torba niby z wężowej skóry, którą kupiłam na pozimowej wyprzedaży w Deni Cler. Właściwie nigdy jej jeszcze nie nosiłam, bo mam jakieś słabe przekonanie do błyszczącej czarnej skóry. Po co ją kupiłam? No właśnie, chyba głównie po to, żeby pamiętać, że nie wszystko złoto, co się świeci i nie każda okazja jest po to, aby ją wykorzystać. Będę o tym pamiętać przed obecnym sezonem wyprzedażowym. A torebka poczeka, aż nadejdzie jej czas.


P.S. ta czarna torebka lepiej wygląda na zdjęciu niż w rzeczywistości, w przeciwieństwie do trzech pozostałych.

Teściowa

niedziela, 27 grudnia 2009

Kokardy mistrzów

Taki prosty i podstawowy element jak kokarda, ma obecnie swoje kolejne w historii mody 5 minut. Kokarda, podobnie jak szalik i apaszka, może wszystko: zmieni i uatrakcyjni każdy strój, od spódnicy, przez bluzkę i top, po sukienkę. A i w butach się sprawdzi a nawet i w torebce. Przyznam, że zainspirowała mnie kokardowo Mała Gosia, która pokazała na swoim blogu piękną sukienkę z zielonego aksamitu z kokardą w talii. Zachwyciło mnie to proste a jakże efektowne i kobiece rozwiązanie:) kokarda w talii to jest TO! Pięknie wygląda zwłaszcza w kontrastowym kolorze, bo to już jest element stylizacji. Nie mogę się napatrzeć na kremową bluzkę na dole zawiązywaną na czarną kokardę / model Fendi/ oraz kwiecistą sukienkę, której jedyną ozdobą jest kokarda w talii /Stella McCartney/. Top też do ugryzienia / Arden B/.

kokardka 3

Kokarda przy szyi to również klasyk. Tu w przepięknej szyfonowej bluzce Alexandra McQueena. Szyfonowa czarna sukienka na bladoróżowym spodzie z taką samą szarfą w talii i niesymetrycznym dole, powaliła mnie swą prostotą i urodą / model Azzaro/. Ta paczka na dole z lewej to kopertówka Judith Leiber a z prawej buty Fron Comoscio z koronką i kokardką.

kokardka
Trzy prześliczne sukienki ozdobione kokardami w talii i pod biustem: z lewej projekt Diany von Fursterberg, z prawej Dolce&Gabana. Środkowa z jasną szarfą uszyta jest z denimu w firmie Hitched Dress. Zauważcie, że bez kokardy byłaby to zupełnie inna, zwyczajna sukienka.

kokardka2
Widok tej amarantowej sukni autorstwa Donny Karan zapiera mi dech w piersiach: chciałabym ją mieć nawet w tym kolorze:) Łososiowa sukienka z tunelowym wiązaniem w talii powtarza patent Fendi /patrz wyżej / i też jest dla mnie czymś nieskończenie pięknym i prostym. Biała długa wstążka zawiązana w talii "zwyczajnej" czarnej bombki, czyni z niej pięknie wystylizowaną kreację. Spódnica Roberto Rodrigeuza potwierdza tę tezę. A to amarantowe w prawym dolnym rogu to kopertówka Valentino ozdobiona wielką kokardą. Uf..

kokardka 3
No i ładnie się bawią kokardkami?! To takie proste, że aż warto spróbować!

Teściowa

sobota, 19 grudnia 2009

Ciepłe swetry na wielki mróz

Są zrobione z grubej wełny i naprawdę grzeją. Walory takich swetrów można docenić w takie dni , jak teraz. Mam w swojej szafie trzy swetry-kaloryfery, które egzystują jakby poza modą, bo spełniają inną funkcję. Ale przy tym bardzo je lubię, bo są ponadczasowe i miłe. Chcę się pochwalić, że ostatni z nich, ten najgrubszy, zrobiłam sama wiele lat temu. Teraz pewnie nie przypomniałabym sobie ściegu, ale kto wie... po kilku próbach może coś by wyszło.


Grube swetry nie występują masowo w kolekcjach wielkich projektantów. Niemniej jednak udało mi się znaleźć bardzo obiecujące przykłady, które mogą być inspiracją dla własnej twórczości. Pierwszy z lewej na dole jest projektu Alexandra McQueena i wykonany jest z wełny kaszmirowej. Sweter po prawej z ciekawymi rękawami i jakby dwuwarstwowy, równiwż jest z kaszmiru a na metce figuruje nazwa Pringle of Scotland. Na zdjęciu dolnym jest gruba tunika firmowana przez Dorothy Perkins a obok z prawej kardigan zaprojektowany przez dom mody Lanvin. Uf, cieplutko się robi od samego patrzenia na te swetrowe cuda:)sweater
sweater 2
Podobno idzie ocieplenie, ale na pewno to nie koniec sezonu na grube swetry!
Teściowa

wtorek, 15 grudnia 2009

Nowa stara biżuteria

bijou 4 bijou 2 bijou 3
Ta oto biżuteria w większości pochodząca z butików Dolce&Gabana zainspirowała mnie do poszukania w moich przepasnych zbiorach wszelkiego rodzaju koralików, perełek, łańcuszków i rzemyków. Okazało się, że przy odrobinie sprytu i odwagi do niszczenia dawno nieużywanej biżuterii, można wyczarować coś zupełnie innego, będącego "trendy". Bo taka biżuteria jest teraz modna - jakby ze złomowiska, chaotyczna, niesymetryczna, bałaganiarska i obfita. Mnie to bardzo odpowiada, bo jest duże pole do popisu dla własnej inwencji. Oto efekt moich "destrukcyjnych" poszukiwań:

Do wykonania tego naszyjnika poświęciłam: sznur pereł równej wielkości, korale ze stroju krakowianki, dwa klipsy z listkami, dwa klipsy z perełkami w kształcie łezki, brelok z torebki Witchen /dosyć ciężki i błyszczący/.

Tu pod nożyczki poszedł stary wisiorek z dużym przezroczystym sercem. Czerwone przezroczyste koraliki oplotłam wokół kordonkowego czarnego sznurka. Powstał zupełnie inny nowy naszyjnik.

Koraliki z India Szopu połączone z bardzo starym bursztynem w kształcie listka, który mam jeszcze po swojej mamie, a ona miała go po swojej.... Nie potrafiłam zupełnie go nosić na poważnie, wydawał się taki smutny:( Powstał radosny, hipisowski naszyjnik, który chętnie założę do białej bluzki i do dżinsów.

Koralikowy i rzemykowy misz-masz:) bawiłam się tu jak małpa w kąpieli: w każdą stronę i całkowicie dowolnie: oko proroka i gliniane paciorki; dodałam na końcu dzieła bardzo nobliwy wisior z jakijś kości i masy perłowej.

Perełki przetykane metalowymi kulkami i koralikami w kształcie stożka. Dodałam do nich fragment metalowego breloczka. Te dodatki odkrochmaliły powagę samodzielnych pereł / te są akurat prawdziwe hodowlane/.

Mam jeszcze mnóstwo biżuterii, zapomnianej przez boga i ludzi oraz dużo pomysłów, jak przywrócić ją do nowego modnego życia. Może przed Gwiazdką i Karnawałem takie pomysły są coś warte?

Teściowa