Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 stycznia 2010

Zima w mieście

Zasypało nas totalnie. Mieszkam w wielkim mieście, ale w willowym dystrykcie, gdzie są wąskie małe uliczki i każdy musi sobie radzić sam. Pługi i piaskarki do nas (na szczęście) nie docierają. Brniemy więc po kolana w śniegu i przekopujemy tunele dla samochodów. Mnie się podoba:

Ten maluch to raczej musi poczekać do wiosny:)

Ogródek wygląda, jak ilustracja do bajki o Królowej Śniegu:

Stół na tarasie przemienił się w wielką czapę śniegu:

: Bodzio ograniczył swoje wizyty w ogródku do szybkiego siknięcia najbliżej jak się da /na donice/, bo dalej to już mu się brzuszek moczy w śniegu...



Centrum miasta wcale nie wygląda lepiej, tylko brzydziej. Trochę z boku od ulicy leżą hałdy śniegu...

Zrobiłam tę dokumentację wcale nie ze złości. Bardzo się cieszę,że mieszkam w strefie zmiennego klimatu i że są u nas zimy. Tak więc, oby do wiosny:-)

P.S. To też zima w mieście, dzisiaj zaświeciło słońce i tak oto wyglądają tuje i świerki w ogrodzie!

Teściowa

wtorek, 22 grudnia 2009

Wesołych Świąt!!!

Uwielbiam moment wyjmowania pudełka z całą tą menażerią:) nie widziałam się z nimi równo rok i cieszę się, że znowu je zobaczę. Chciałabym tak oglądać je rok po roku, jak najdłużej....Moja choinka pełna jest postaci: tercecik klasyczny, jak z powieści Dickensa, anioły, koniki, domki z piasku. Każda postać i każda rzecz nie jest anonimowa: stoją za nimi ludzie i opowieści.
.
Dostarczycielką aniołów jest w naszym domu Kasia, przyjaciółka starszego syna. Tego na bańce mydlanej przyniosła w zeszłym roku.


Domki podarował mój tata, bo wiedział, że lubię klimaty bajkowe....

Miś dyrygent, żaba wirtuoz skrzypiec i kot kontrabasista przyjechały z Nowego Jorku, w czasach, gdy mój młodszy syn uczył się gry na skrzypcach w szkole muzycznej.....

Złoty aniołek z całej serii sobie podobnych, to też te klimaty....


No a konik musiał być, bo przecież jest jak z bajki, albo z karuzeli...

Szydełkowe aniołki i inne cuda zrobiła ciocia Bożenka; nie nie moja ciocia, ale sąsiadów z ulicy, którzy co roku na naszej ulicznej wigilii obdarowują tymi cudeńkami nas: swoich sąsiadów. Zrobiła się już z tego piękna kolekcja, bo mieszkamy tu już dość długo....

Koralikowe ozdoby zrobiła moja synowa, która swego czasu zajmowała się wytwarzaniem przepięknej biżuterii z koralików....

No i tak zrobiło się świątecznie, że pozostało mi tylko złożyć Wszystkim, którzy czytają te słowa, najserdeczniejsze życzenia:
Zdrowych, szczęśliwych i bajkowych
Świąt Bożego Narodzenia:):)
Teściowa




środa, 16 grudnia 2009

Pomysły na prezenty

Wiem, że najłatwiej iść do Sephory, albo do innej perfumerii, i kupić coś, co zawsze się przyda każdej kobiecie a ostatnio również - każdemu mężczyźnie, czyli kosmetyk: perfumy, kremy, balsamy itp. itd. Ale te Święta są szczególne ze względu na towarzyszące im rytuały, symbolikę i klimat i chociażby dlatego warto wysilić się trochę więcej, niż przy standardowych prezentowych okazjach. Tymbardziej, że na ogół do obdarowania mamy więcej, niż jedną osobę, a ceny porządnych kosmetyków wcale nie są niskie. To jeden powód. A drugi to ten, że prezentem też można "udekorować" te święta, a sensie dosłownym i przenośnym: można sprawić, że poczujemy magię i wyjątkowość chwili. Trzeci powód jest równie ważny: w miejscach odbiegających nieco od prezentowej sztampy jest po prostu mniejszy tłok i można mieć z tych zakupów trochę przyjemności, której nie uświadczysz w przepełnionych centrach handlowych i pękających w szwach empikach.

pomysł nr 1: india shop
Warto poszukać: świeczniki w kształcie kwiatu lotosu, wisiorki-mandale, pudełka i skrzynki obite materiałem lub malowane;
Christmas
pomysł nr 2: sklepy z rzeczami magicznymi,produktami naturalnymi
Warto poszukać: kryształki mocy, kamienie magiczne, amulety; tutaj razem z przepiękną malowaną apaszką w lecące ptaki /projekt: Alexander McQueen/
christmas 3
pomysł nr 3: sklepy z biżuterią i ze świecami
Warto poszukać: wisiorki z kolorowymi kamyczkami w różnych kształtach / tutaj bardzo piękne małe wisiorki Swarowskiego/, ozdobne świece pięknie spalające się, pachnące, relaksujące /tu świeca w kształcie choinki/
christmas 6
pomysł nr 4: sklepy z mydłem
Warto poszukać: wartościowe naturalne mydło dobrego gatunku /tutaj słynne mydło marsylskie/; do tego piękna apaszka w róże /projekt: Alexander McQueen/

christmas 2

pomysł nr 5: targ staroci
Warto poszukać: ciekawych świeczników /niekoniecznie w stylu Księstwa Warszawskiego/, ciekawych lamp, pięknych abażurów, lusterek w dziwnych ramach, ciekawych szkieł; nie muszą to być rzeczy o wartości antykwarycznej, ale nietuzinkowe /takich jest na targach mnóstwo/
christmas 5
No i wcale nie wyczerpałam wszystkich możliwości na prezenty inaczej... Bo gdzie jeszcze sklepy z herbatą, kawą, czekoladą, konfiturami, itp.itd... Powodzenia i radości w poszukiwaniach:):)

Teściowa

czwartek, 27 sierpnia 2009

Radosne zbiory


Zbieram drewniane koniki, ceramiczne pieski i porcelanowe koty. Całe to towarzystwo ma w domu swoje stałe miejsce. Kilka remontów i modernizacji przeszło przez dom a stado koników. piesków i kotów wracało zawsze na miejsce. Oj będą mieli moi spadkobiercy kłopot co z tym zrobić. Jedyna nadzieja w tym, że zbiory nabiorą wartości historycznej: popatrz dziecko jakie to przedmioty wytwarzano w tym dziwnym XX wieku.


Koty siedzą w łazience. I jak to koty - żyją swoim własnym życiem. W większości koty były na początku całkiem białe, ale domalowałam im usta, oczy i łatki. Bardzo sie ucieszyły. Jeden kot, pomalowany w stylu Diego Rivery albo Fridy, przyjechał z Meksyku. Bardzo wykwintny kot w secesyjne esy-floresy został kupiony na targu staroci w Szwajcarii. Awangardę reprezentuje kot z szufladkami, które zresztą wszystkie się słukły w czasie kolejnych sprzątań.


Psów jest najwięcej. Siedzą w kuchni na specjalnych półkach i w pokojach na niespecjalnych półkach. Przez wiele lat rodzina i znajomi robili mi prezenty w postaci rozmaitych piesków. Sama też oczywiście przywoziłam figurki ze wszystkich miejsc, które odwiedzałam. Są więc psy z Paryża i z Ciechocinka, sprzed wojny z antykwariatów i z kiosków Ruchu. Małe, duże i zupełne miniaturki. Przyznam, że bardzo wzruszam się, patrząc na te wytwory ludzkiej inwencji i wyobraźni. I - przede wszystkim - ludzkiej miłości do psów, bo nie wierzę, żeby ktoś zrobił glinianego pieska bez sympatii dla tych stworzeń. Nawet jeżeli tylko podpisywał zlecenie produkcyjne dla fabryki piesków.



Koniki również pochodzą różnych stron świata. Są egzotyczne hinduskie, ascetyczne skandynawskie i malowane krakowskie, z bryczką lub bez. Większość ma uzdy i w ogóle nie są jakieś tam niezagospodarowane. Uświadomiłam sobie teraz, że nie mam ani jednego wolnego konia. Wszystkie są na służbie. Taki widać ich los. U mnie dostojnie stoją na specjalnie zrobionej dla nich półce nad okapem w kuchni.


Lubię patrzeć na moje zbiory. Przypominają mi miłe chwile zakupu bądź otrzymania prezentu. Zawsze się ktoś wtedy cieszył. I ta radość jest zaklęta w tych śmiesznych, może trochę infantylnych przedmiotach.


Z sentymentem

Zawsze Wasza Teściowa

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Promyk światła

Uwielbiam tworzyć w domu przestrzeń dla zagubionego gdzieś promyczka słońca, albo nawet dla światła żarówki, lub świecy. Jakże wspaniałe, pulsujące, żywe obrazy rysują odbijające lub załamujące się promienie. O każdej porze dnia inne, zmieniające się wraz z porą roku i z punktem obserwacji.

Czasami architekci, projektujący domy i wnętrza skupiają się również na tym, jak będzie wpadać do pomieszczenia światło. Widać to niestety najczęściej w dawnych projektach, jak na przykład w secesyjnych kamienicach, kościołach i pałacach: te wszystkie witraże, szybki ze wzorkami, kryształki, szkiełka…. No i wykusze, czyli różnokątne werandki, łapiące odpowiednie światło w określonej porze dnia. W salonie, który specjalnie sytuowano od strony południowo-zachodniej, wskazane było światło zachodzącego słońca. Pięknie oświetlało pokój i zgromadzonych w nim ludzi. Potem płynnie przychodzono do światła lamp i świec.


Salon w przedwojennej kamienicy w Sopocie – popołudniowe światło wpadające przez narożny wykusz oświetla wnętrze. Wspaniały ulotny obraz….


Okno schodowe w całkiem współczesnym, zwyczajnym domu – kolorowe szkła na parapecie i własnoręcznie namalowany witraż, stwarzają zupełnie inny klimat.


Taki żyrandol, kupiony na pchlim targu na Kole, można powiesić w każdym pomieszczeniu, nawet w kuchni i w łazience, pod warunkiem że nie będzie to jedyne oświetlenie.




Radość patrzenia na tę ramkę od Swarowskiego jest równa tej, jaką mamy patrząc na postać obwiedzioną w/w ramką. U mnie jest to oczywiście Bodzio!


O czym z radością pisze


Zawsze Wasza Teściowa