poniedziałek, 2 listopada 2009
Bluzka po nowemu
wtorek, 27 października 2009
Koronkowa robota raz jeszcze

Te wzory są bardziej codzienne, swetrowe a łączy je olbrzymi golf, zwisający luźno w udrapowanych fałdach. To wielki hit tegorocznych dzianin, bardzo praktyczny w naszym klimacie, bo można się nim owinąć, jak szalem. Bladoróżowa sukienka z melanżowej włóczki została zaprojektowana przez Missoni. Czerwono-czarne paski to dzieło samego Alexandra McQueena.

On też jest autorem tej środkowej sukienki w czarno-białe nierówne pasy. Zwróćcie też uwagę na suknię z lewej - występuje tu połączenie jedwabnej intarsji z szydełkowymi ściegami. Ciekawy pomysł do rozwinięcia we własnym zakresie. No i ładna asymetryczna szydełkowa aplikacja w sukience prawej. Chciałabym to umieć zrobić!

Teściowa
poniedziałek, 26 października 2009
I w Paryżu...cz.2
Pierwsza refleksja z rajdu po sklepach w Paryżu jest taka, że tanie i popularne zdecydowanie wypiera drogie i ekskluzywne. Na flagowych dla miasta Polach Elizejskich pojawiła się Zara i Morgan, na Saint Germain H&M i inne firmy zupełnie kiedyś nie kojarzone z francuskim światem mody. I w tych sklepach kłębią się tłumy Francuzów i turystów spragnionych… paryskiego szyku. Ceny w okolicach 50 i 100 euro. Jest to niewątpliwie znak czasu i obyczaju. Kryzys też pewno robi swoje. W nieśmiertelnej Galerii Lafayette na bulwarze Haussmanna jak zwykle pięknie i bogato, ale wrażenie psują liczne zabezpieczenia przeciwkradzieżowe, w postaci łańcuchów, którymi przytwierdzone są torebki oraz chmary ochroniarzy, śledzących każde poruszenie towaru. To też znak czasów. Niestety.
Wśród firm sieciowych wyróżnia się COS, sieć sklepów z modną odzieżą dla każdego, z przewagą konfekcji dla młodych. Bardzo miły sklep tej sieci znajduje się w dzielnicy Marais na Rue des Rosiers. Można tam znaleźć ciekawie skonstruowane /tak, to odpowiednie słowo/ swetry, bluzki i sukienki. Czasami trudno zorientować się, jak to założyć i gdzie jest przód a gdzie tył, ale o to przecież chodzi w zamaszystej modzie draperiowo-fałdkowej. Materiały różne – od jedwabiu po bawełniany trykot no i od tego też zależy cena, na ogół poniżej 100 euro. Ulica Rosiers /metro Saint Paul/ jest nowym, wielce obiecującym adresem na modowej mapie stolicy Francji.Obok wspomnianego COS-a i istniejącego od lat butiku Lolity Lempickiej, coraz więcej fajnych młodych firm decyduje się na tę lokalizację.
Nieco z dala od turystycznych szlaków nadal istnieje, ale nie jestem pewna czy ma się dobrze, tzw. średnia półka paryskiego disainerstwa. Tworzą ją projektanci, rozpoznawalni dzięki indywidualnej estetyce opartej na rozmaitych inspiracjach. Może to być malarstwo, lokalny folklor, literatura itp. Zawsze oczywiście są jakieś odniesienia do obecnych trendów, ale nie one dominują. Liczy się pomysł i typowo paryskie wyczucie koloru i stylu. Bardzo spodobały mi się projekty Didiera Parakina, paryskiego projektanta włoskiego pochodzenia, który „rozpracowuje” malarstwo wielkich mistrzów: Chagala i Miro. Bardzo piękne kolorowe materiały w ciekawych fasonach. Ceny niestety w okolicach 1000 euro, adres: Place des Victories.
O czym donosi
Teściowa
niedziela, 25 października 2009
I w Paryżu....
Tak, tak, byłam w Paryżu przez kilka dni na wyjeździe pod hasłem „co w trawie piszczy”, no i tak żeby troszkę podreperować wiarę w sens istnienia wielkich miast. Zawsze twierdzę, że Paryż powinien być przepisywany na receptę wszystkim tym, którzy nie mogą już patrzeć na szarzyznę i brzydotę swojego wielkomiejskiego otoczenia. W stolicy Francji przekonają się, że zawód architekta i urbanisty był i jest zajęciem twórczym a pomniki i rzeźby plenerowe mogą być ładne i zdobić a nie przerażać. No i zieleń miejska jakoś dziwnie świeża o każdej porze roku.
Cudownie jest usiąść w kawiarnianym ogródku, wprost na ulicy i pogapić się na przechodzących ludzi. Na bulwarze Saint Germain jest to przyjemność szczególna, bo widzi się wszystko co „na ulicy piszczy” z pierwszej ręki. Pomysłowe, odważne dziewczyny, kolorowy tłum studentów, panie i panowie w średnim i nieco bardziej zaawansowanym wieku, ubrani z pomysłem, z poczuciem koloru i formy. Żadnej przesady, blichtru, ale też nie nudno, nie byle jak, nie bezbarwnie.
Popstrykałam kilka zdjęć ukrytym telefonem na dowód swojej obserwacji. Chodziło mi o kolor, którego nie boją się i mężczyźni i kobiety, i młodzi i starzy. I to jest chyba jedna z podstawowych różnic między ubiorem osób w tzw.średnim wieku +, tam i u nas. Na ulicach polskich miast rzadko zobaczymy starszą panią w różowym płaszczu a mężczyzna w takimż swetrze to już w ogóle byłby co najmniej dziwolągiem. A w Paryżu i z faceta w różu nie zrobią ryżu.. Młodzieniec na zdjęciu niżej to nie policjant ani strażak, ale modnie ubrany gość, który wie co w modzie słychać /trend mundurowy/.
.
Dalsze obserwacje wkrótce
Teściowa w podróży
sobota, 17 października 2009
piątek, 16 października 2009
Pogoda też się myli
środa, 14 października 2009
Koronkowa robota

Pomysłowość ludzka w świecie mody nie przestaje mnie zachwycać i zadziwiać. Oto na zaprzyjaźnionym blogu Hand Made by MG zobaczyłam piękny naszyjnik wykonany własnoręcznie przez autorkę bloga, z ... wełny. Na szydełku, oczko za oczkiem, według własnego pomysłu i tego, co w duszy gra. Czy to nie cudowne: robisz sobie sama biżuterię na dzisiaj a jutro możesz ją... spruć i zrobić coś nowego.

Fot.simplejoys.typepad.com
Fot. images.google.pl 
