Byłam wczoraj na filmie „Coco Chanel” o historii życia i twórczości słynnej projektantki. Film bardzo miły do oglądania, odtwórczyni głównej roli /Audrey Tautou, niezapomniana „Amelia”/ trafiona w dziesiątkę. Oczywiście, że czasy Gabrieli Chanel, nazwanej przez przyjaciela Coco, to już odległa, ubiegłowieczna przeszłość. Jej zmaganie się z obyczajowymi i towarzyskimi konwenansami, stawiającymi kobietę w roli bezwolnego, falbaniastego dodatku do mężczyzny, wydają się nas nie dotyczyć, ale jakże aktualnie brzmi stwierdzenie, że Coco „była zbyt dumna i niezależna, aby być szczęśliwa”. Ileż współczesnych kobiet musi codziennie rozstrzygać dylemat: kariera i praca czy szczęście rodzinne. Niestety ciągle jest to dylemat.
Marka CHANEL to nieustająco wiodący tytuł na rynkach modowych i kosmetycznych, ale na szczęście legenda postaci jej twórczyni ciągle jest żywa. Nieśmiertelne kostiumy Chanel z niesamowicie wygodnie wszytym rękawem, z lamówkami, guzikami i mnogością pereł i łańcuszków, powracają w różnych wersjach w każdej nowej kolekcji firmy. Są one również bardzo chodliwym towarem w butikach Chanel na całym świecie, obok słynnych pikowanych toreb na łańcuszkach przeplatanych skórą. Ceny od lat utrzymują się na najwyższym poziomie. Znak dwóch połączonych ze sobą liter CC / pierwsza z liter odwrócona, czyta się to „SiSi”/, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w świecie ciuchów, kosmetyków i akcesoriów.
Zdziwicie się ile rzeczy należących obecnie do kanonu mody jest wynalazkiem rewolucyjnej projektantki Coco. Wyliczankę zaczyna słynne odrzucenie gorsetu, jako niezbędnika każdej damskiej garderoby. Potem idzie zaanektowanie różnych części męskiej garderoby do stroju kobiecego: koszul z kołnierzem i mankietami, podkoszulków marynarskich w pasy, tweedów i dżersejów, luźnych spodni. Do tego krótkie włosy, torebka na długim pasku zawieszona na ramię, sztuczna biżuteria. To wszystko zawdzięczamy Chanel. Oczywiście ktoś by na to wpadł, gdyby nie ona…. Ale Coco była pierwsza. Ale naj, naj, czyli pierwsze miejsce na liście dokonań dzikiej Gabrieli, należy do MAŁEJ CZARNEJ, nieśmiertelnej sukienki na każdą okazję. Na filmie jest to pokazane w bardzo spektakularny sposób: Coco w skromnej czarnej sukience tańczy na balu wśród falbaniastych, wyfiokowanych pań swojej epoki. Szok, odwaga, własny, zupełnie nowy styl.


Zawsze Wasza Teściowa
Świetny blog! Czekam na więcej!
OdpowiedzUsuńDziękuję, mam nadzieję że nie zawiodę!
OdpowiedzUsuńinspirująca notka na temat chanel :)i ja rowniez czekam na ciąg dalszy w twoim wykonaniu :D
OdpowiedzUsuńNo jasne, że będzie ciąg dalszy, po tak miłych słowach zachęty!Dziękuję i serdecznie pozdrawiam Małą Gosię!
OdpowiedzUsuń